Malarstwo
Aleksy Matczak
Urodził się 26 maja 1939 r. w Idzikowicach, gdzie spędził okres wojny i okupacji.
W 1947 r. wraz z rodziną wyjechał na ziemie odzyskane, skąd wrócił po 5 latach.
W miejscowości Idzikowice, gmina Dalików znajduje się prywatna galeria Aleksego Matczaka mająca charakter niewielkiego skansenu.
Momentem przełomowym w życiu Pana Aleksego było spotkanie w latach 60 – tych profesora Krystyna Zielińskiego rektora łódzkiej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych, obecnie Akadamii Sztuk Pięknych w Łodzi. Od tego czasu zaczęła się jego twórczość.
Dziś Aleksy Matczak zajmuję się malarstwem, rzeźbą, rysunkiem pisze również poezje.
Tematem prac artysty najczęściej jest człowiek, w różnych etapach swojego życia. Własnoręcznie stworzył budynek, w którym znajduje się w tej chwili galeria jego prac – prezentuje ona rzeźby wykonane w glinie, kamieniu, drewnie, obrazy olejne, a przedstawiające człowieka, przyrodę, sceny biblijne i historyczne.
Już jako mały chłopiec dużo rysował i malował, ale wówczas jeszcze nikt nie odgadł ile wrażliwości kryje się w tym małym człowieku.
Bogna Stępień
Urodziła się w 1961 w Łodzi.
Od dzieciństwa wychowywała się w atmosferze twórczości. Dziadek pani Bogusi malował obrazy na płótnie, najczęściej farbami olejnymi, babcia natomiast haftowała obrusy, robiła przepiękne serwety na szydełku i ciepłe swetry na drutach. Dziadek Pani Bogny był bardzo znanym artystą w okolicach Łodzi, malował obrazy na zamówienie. Całe życie pani Bogusi kręciło się wokół twórczości. Ukończyła Liceum Plastyczne, a później kurs dla Animatorów Filmu Rysunkowego i przez długi czas pracowała jako asystent animatora w studio „Semafor”.
Później w roku 1996 na podstawie zgromadzonych osiągnięć otrzymała od Ministra Kultury i Sztuki „Tytuł twórcy”. Praca w filmie z panem Andrzejem Czeczotem wniosła wiele zmian w jej życiu, ponieważ poznała wielu ciekawych ludzi i właśnie wtedy zaczęła robić anioły i marzyć o własnym domu i pracowni.
Jak sama powtarza wielokrotnie „anioły jej pomagają”.
Pięć lat temu spełniła swoje marzenia i przeprowadziła się z Łodzi do Kazimierzowa, wsi leżącej w gminie Dalików. Teraz może się spełniać malując obrazy, tworząc swoje anioły, haftując i rozmyślając o sposobie zainteresowania ludzi swoim rękodziełem.
Dużo więcej odkrywa o sobie Bogna Stępień na łamach czasopisma „Wróżka”, do którego przeczytania serdecznie zachęcamy:
Anioły się ze mnie śmieją
Lepienie Bogisha zawsze zaczyna od stóp albo dłoni. Ma wrażenie, że dzięki temu każdy anioł jest jedyny. Niepowtarzalny. Kto dotknie takiej stópki, zawsze potem po swojego anioła wraca.
Przeprowadziła się z bloku przy ul. Rajskiej w Łodzi do swojego raju na ziemi – małej wioski pod lasem. Villa Village, czyli wiejska willa, tak Bogisha nazwała sklep. Ale miejscowi nazwę zrozumieli po swojemu i poszła plotka, że to sklep Violetty Villas.
Na pierwszy rzut oka nic niezwykłego: pawilon przy drodze z Łodzi do Poddębnic. Ale kiedy uważnie się przypatrzeć, nad półkami i w oknach można dostrzec ozdoby z piór i wstążek. A wycięte z kartonu anioły stróżują tu nawet nad opakowaniem gumy do żucia. Poza tym zwyczajny spożywczak: trochę mąki, kaszy i czekolady.
– Kiedy go otwierałam, starałam się o dotację z urzędu pracy – mówi Bogisha, 44-letnia kobieta o pięknych, przenikliwych oczach. – Przeżywałam ciężkie chwile, bo szukałam żyranta.
I wtedy wydało mi się, że widzę siedzące na drzewach za oknem anioły. Leniwie rozłożone na gałęziach śmiały się ze mnie, że się przejmuję. Jakby dawały mi znać, że wszystko w porządku. I rzeczywiście. Koleżanka podżyrowała kredyt, choć mąż bankowiec ostrzegał ją, żeby tego nie robiła.
Jak wyglądają anioły?
– Tak jak my – mówi Bogisha – tylko są bardziej zwiewne, lżejsze. Mają niezwykle wyraziste spojrzenia. Z tych ich oczu można wszystko wyczytać… Wszystko, co chcą powiedzieć.
W sklepie Bogishy znalazłam się na zaproszenie jej córki. 24-letnia Kamila napisała w e-mailu do redakcji „Wróżki”, że jej matka jest osobą niezwykłą. Tworzy anioły, maluje anielskie obrazy. I pomaga ludziom. A jeszcze kilka lat temu sama potrzebowała pomocy. Nie wierzyła w siebie, nie tworzyła, wstydziła się przyznać, że ma wyjątkowy dar widzenia świata duchowego. Dzięki aniołom i spotkaniu niezwykłych ludzi zmieniła swoje życie. Sprzedała mieszkanie w bloku w Łodzi, kupiła dom na wsi, wróciła do tworzenia.
Bogisha naprawdę nazywa się Bogna Stępień, wszyscy mówią do niej Kaśka. Artystyczne imię wymyśliła jej córka: – Pasuje do mamy. Jest – jak ona – magiczne.
Dom ze spadzistym dachem
Do domu Bogishy jedziemy wąską polną drogą wzdłuż lasu, a potem pomiędzy polami. W oknie małego domku ze spiczastym dachem stoi donica z kwiatami, nad nią kolorowe ozdoby z piór, obok podskakuje z radości biały pudel. Bogisha śmieje się, że po przeprowadzce na wieś nawet pies odżył. W mieście spał w koszyku wciśnięty w kąt pokoju, a tu szczeka, biega, pilnuje. Tyle tylko, że nie jest już taki biały jak dawniej, bo nawet gdyby go codziennie kąpać, to i tak za chwilę wyjdzie do ogrodu i wytarza się w ziemi, w liściach.
W salonie dębowy stół, kredens i komoda. Dziergane na szydełku obrusy, duża kanapa. Przytulnie. Na sztalugach przy drzwiach na taras niezwykły obraz: przed domkiem ze spadzistym dachem drzemie niebieski anioł. W dłoniach trzyma tulipany i czerwoną książkę.
– Namalowałam ten obraz jeszcze w Łodzi. Opowiada o moim pragnieniu, by znaleźć taki dom i usiąść w słońcu na progu. I kiedy kilka miesięcy później przyjechałam tu na wieś, żeby zobaczyć dom wystawiony na sprzedaż, wiedziałam, że muszę go kupić. To był właśnie ten z mojego obrazu.
W prawym górnym rogu płótna Bogisha wpisała wiersz: „kołyszemy, pochylamy, całujemy oddalamy Aniołowie. Nastrajamy, poprawiamy, otwieramy trudne bramy Aniołowie. Przebaczamy, istniejemy, Aniołowie, Usypiamy, miłujemy Aniołowie. Deszcz pijemy, nic nie jemy Aniołowie. Kwiaty w lustrach szafir niemy Aniołowie”.
– Kiedy tu przyjechałam, wyobraziłam sobie, jak to anioły na swoich skrzydłach przynoszą ten dom specjalnie dla mnie – wspomina. – I dlatego nie miałam wątpliwości, nie czułam lęku, kiedy się tu przeprowadzałam. Opisałam to tak: „Na ramionach aniołów przyleciał mój dom/ Jak skrzydła aniołów mocny i tęgi/ Cieplutki, bezpieczny, milutki/ Z ogniem w kominku/ Ciepłą zupą na piecu/ Z dymem z komina jak na dziecinnym obrazku”. W tym roku – dodaje – kiedy go namalowałam, córka zdawała dyplom. Śpiący anioł trzyma w ręku książkę w czerwonej okładce – ona wybrała taką właśnie okładkę na swoją pracę magisterską. Kiedy się o tym dowiedziałam, postanowiłam: nigdy nie sprzedam tego obrazu.
Czy jest na nim anioł stróż Bogishy? Ona sama twierdzi, że nigdy nie zrobiła jego podobizny.
– Trzeba mieć tajemnice, bo wtedy człowiek czuje się pewniejszy, jakby w środku pełny. Mogę tylko powiedzieć, że mój anioł ma turkusowe skrzydła i jest bardzo mądry. Znamy się od dzieciństwa. Zawsze czułam jego obecność – mówi. – Ale najmniej wtedy, kiedy żyłam między pracą i domem, gdy mieszkałam w bloku z tyloma ludzi, że czułam się zduszona. Potrzebowałam znaleźć miejsce, w którym będzie przestrzeń, gdzie będą miała kontakt z tym, co czuję, będę mogła robić to co dla mnie ważne. Mój anioł też potrzebował więcej przestrzeni, żeby móc się mną opiekować. I ta decyzja o przeprowadzce tu na wieś, była nasza wspólna…
Anielskie stopy
Dom Bogishy nie jest okazały. Ale widok z okna piękny: za niewielkim ogrodem otoczonym niskim płotkiem polana, a dalej las brzozowy.
– Widziałam, jak kiedyś anioły usiadły w kręgu, tam pod drzewami. A ja razem z nimi. Napisałam nawet wiersz: „Zasiedli przede mną anieli/
Jaialel ten mój od miłości najpierwszy/ Ten od szczerości najpotężniejszy/ I cały rząd zajęli mych oczu/ A ja pośrodku jak okruszek...”.
Prawdziwych aniołów na brzozach za polaną ani na sosnach wzdłuż drogi nie dostrzegłam. Ale za to w ogrodzie przed domem Bogishy na niskich jabłonkach i śliwach jej córka Kamila pozawieszała anioły zrobione przez matkę. Przypominają trochę marionetki, lalki z indonezyjskiego teatru. Są niezwykłe. Każdy z nich ma też swoje imię.
– Na pierwszym drzewie siedzi Niegrzeczny Marcinek – objaśnia Bogisha. – Ma skrzydełka z drucików i piórek, fioletowo-czarny sweter i dżinsy z aplikacjami i kieszeniami. Najpiękniejsze ma jednak stopy: za duże, niezgrabne. Myślę, że anioły mają takie właśnie stopy, przerysowane, kościste – mówi Bogisha i dodaje, śmiejąc się: – Sama widziałam. Są duże, jakby to były buty, a nie stopy. Lepienie aniołów z papier mâché zaczynam zawsze od ich stóp albo dłoni. Mam wrażenie, że dzięki temu każdy z nich jest jedyny.
Niezwykłe są też twarze aniołów, bez trudu można z nich odczytać charakter, uczucia, a nawet nadzieje czy ambicje. Te ma na pewno Anielica Maryla. – To wielka artystka, dlatego ma taki zadarty nosek – śmieje się Bogisha.
W zeszłym roku w galerii Carte Blanche w Łodzi Bogisha rozwiesiła swoje anioły wysoko pod sufitem. Te romantyczne jak Hortensja (sierota, nie ma dużych skrzydeł i wygląda jak kwiat, którego imię nosi), nowoczesne jak Glamour (kokietka w złoto-brokatowej sukni) i zawadiackie jak anioł z irokezem.
– Prawie żaden nie wrócił do domu. Kto tylko dotknął ich stópek, albo od razu anioła kupował, albo najdalej za trzy dni wracał i mówił, że powinien wziąć go do domu. To było tak – mówi Kamila, córka Bogishy – jakby nie ludzie wybierali anioły, ale anioły ludzi, którymi chcą się zaopiekować.
– Anioły żyją w równoległym do naszego świecie – uważa Bogisha. – Mają, jak my różne zadania: opiekować się nami, dawać znaki… A kiedy jesteśmy w rozpaczy, bo zbyt racjonalnie podchodzimy do rzeczywistości, podpowiadać nam, co robić.
Kiedy odżywa dusza
– Już w dzieciństwie lepiłam ludziki z plasteliny, nazywałam je Karolki i Karolcie. A potem zdałam do liceum plastycznego – marzyła o studiach, ale zaszła w ciążę, urodziła dziecko i poszła do pracy. Skończyła kurs animatorów w wytwórni filmów „SeMaFor”, pracowała przy bajkach dla dzieci.
– Czułam się zagubiona. Wprzężona w schemat: praca-dom, praca-dom. Żyłam, ale nie żyłam. A potem, kiedy „SeMaFor” zlikwidowano, imałam się różnych zajęć, pracowałam na przykład na portierni w gabinecie kosmetycznym. Dałam się zapędzać życiu w kozi róg. Kiedyś powiedziałam mojej córce na spacerze: „Ja chyba umrę, bo mi dusza umiera”.
I właśnie wtedy – niespodziewanie – dostała zajęcie przy filmie animowanym „Eden” Andrzeja Czeczota.
– Ta praca popchnęła mnie z powrotem ku życiu. Tam spotkałam wielu ludzi, którzy, podobnie jak ja wierzą w anioły. Dzięki nim odkryłam siebie na nowo. I zaakceptowałam. Patrzyłam na tych twórczych ludzi i w końcu pomyślałam: „Ja też mam w sobie potencjał. Muszę przestać dostosowywać się do innych. Każdego dnia tyle cudów wydarza się w naszym życiu, nie wolno tego marnować”. I to było moje przebudzenie.
Dwa pierwsze anioły Bogisha zrobiła po czterech latach pracy przy „Edenie”, na Wigilię. Były przaśne, okrągłe, ludowe. Ale spodobały się i od razu miała zamówienia na następne. Ludzie z „Edenu” powiedzieli: „Zrób wystawę, pokaż te anioły innym”. Te słowa dały jej siłę.
– Poczułam, że dusza mi odżywa – mówi Bogisha. – Złożyłam nawet papiery do Ministerstwa Kultury.
Wkrótce otrzymała dyplom plastyka.
Dla Kamili na szczęście
Ma piękne, wysoko uniesione pierzaste skrzydła i niebieską suknię w kwiaty. Nazywa się Kropeczka.
– Zrobiłam tę anielicę, kiedy Kamila zdawała do liceum – mówi Bogisha.
– Ja nie skończyłam szkoły i miałam z tego powodu wiele kompleksów, dlatego chciałam, żeby jej wszystko się udało. Więc zrobiłam jej anioła. Zdała maturę i dostała się na studia z największą liczbą punktów.
Kamila: – Anioły mamy są niezwykłe. Moi znajomi odwołali swój ślub na miesiąc przed terminem. Ale dostali ode mnie dwa anioły i one stanęły na straży ich miłości. Dziś są szczęśliwi, właśnie zostali rodzicami! A te które mój znajomy dał swoim rodzicom na 26. rocznicę ślubu? Zanosiło się, że to będzie ich ostatnie wspólne święto, pisali już pozew rozwodowy. Ale od kiedy anioły zawisły nad ich małżeńskim łóżkiem, coraz rzadziej mówili o rozwodzie, aż całkiem o nim zapomnieli.
– Powiedz mi jaka jest osoba, dla której mam zrobić anioła? – pyta Bogisha. – Muszę coś o niej wiedzieć, Anioł powinien być podobny. O to jest zdjęcie Aguni, anielicy, co ma chude nóżki. Nazwałam ją Agunia joginka, bo znajoma, dla której ją zrobiłam, ma nie tylko bardzo szczupłe nogi, ale też ćwiczyła jogę. Wtedy właśnie rozstała się z facetem, a chciała mieć dom i dzieci. Dwa lata później wyszła za mąż, a teraz urodziła Frania.
Kolorowe swetry
Drobne zlecenia na ozdoby i to co dostawała za anioły, nie wystarczało na utrzymanie nawet tu na wsi, siebie, córki i męża. Ale Bogisha zdecydowała się prowadzić sklep nie tylko po to żeby zarobić na życie. Tu ma kontakt z ludźmi.
– Każdy anioł ma jakieś szczególne zadanie i każdy człowiek też – mówi. – Ja mam pamiętać, że trzeba pomagać innym. Prowadzę ten sklep też dlatego, że ludzie się tu zwierzają, czasem łatwiej porozmawiać szczerze z obcym niż z bliskimi. A ja mam słuchać. I patrzeć – dostrzegam w nich dobre cechy. Każdy ma jakąś umiejętność, jakiś talent, coś, co robi dobrze: jeden anioły, drugi placki.
Trzeba ludziom o tym mówić. Obudzić do życia.
Wiele osób pragnie uciec z miast. Ale: dzieci, kredyty, posady… Kiedy odkryje się, czego się chce i zacznie ku temu dążyć, lęk się zmniejsza – mówi Bogisha. – Ja zrozumiałam: chcę mieszkać na wsi. Malować obrazy z aniołami, ubierać się w kolorowe swetry. Być sobą.
Platon pisał, że anamneza to przypomnienie sobie przez duszę tego, co widziała w świecie idei. I to zdaniem Bogishy, jest dobry początek: przypomnieć sobie.
– Uważam, że równoległy świat aniołów to właśnie świat idei. Tam są wzory, prawa, a między nimi najważniejsze: okazuj miłość i wyrozumiałość każdemu.
Wielu, jej zdaniem, nie pamięta jednak nie tylko o miłości, ale nawet o marzeniach. – Ja pamiętam – mówi Bogisha. – Dla kogoś mogą one być śmieszne: „Siedzi taka kobita, lepi anioły i mówi, że widzi je na drzewie. Głupota”. Dobrze, ale to jest mój wybór: moje lepienie, moje anioły na drzewach. Mój dom, moje miejsce. Tego pragnęłam.
Bogisha chciałaby jeszcze w tym swoim lesie otworzyć galerię. Pokazywać w niej anioły, przyjmować gości herbatą i ciastem. Rozmawiać, słuchać. No i patrzeć, jakie to anioły stróże ich tu przywiodły.

Zobacz wszystkie artykuły dotyczące naborów
w ramach działania
"Wdrażanie lokalnych strategii rozwoju"

- Fundacja
- Organy Fundacji
- Fundatorzy
- Dokumenty
- Statut
- Sprawozdania
- Doradztwo prawne
LAG Foundation PRYM- Film o Fundacji PRYM
- Oferty turystyczne
- Projekty Fundacji
- Prezentacje o Fundacji
- Galerie zdjęć
- Galeria zdjęć 2009 rok
- Galeria zdjęć 2010 rok
- Galeria zdjęć 2011 rok
- Galeria Produktu Lokalnego
- ECOLAG - bezpłatna gazetka dot. odnawialnych źródeł energii
- Praca
- Gminy tworzące LGD (7)
- Fundusze - znajdź pieniądze (38)
- Fundusze Europejskie
- Fundacja Programów Pomocy Dla Rolnictwa...
- Fundacja Wspomagania Wsi...
- Fundusz Inicjatyw Obywatelskich...
- Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości ...
- Konkursy PROW
- Fundacja im. Stefana Batorego...
- Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności...
- Szwajcarsko-Polski Program Współpracy ...
- Norweski Program Finansowy...
- JEREMIE
- Regionalny Program Operacyjny...
- Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej...
- Fundusz dla Organizacji Pozarządowych...
- Fundacja Kronenberga
- Ekofundusz
- Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej...
- Akademia Rozwoju Filantropii w Polsce...
- Fundacja Wspólna Droga
- Program Pierwszy Biznes
- Fundacja Heinricha Bölla...
- Fundusz dla Przyrody
- Fundacja J&S Pro Bono Poloniae...
- Fundacja Ronalda McDonalda...
- Fundacja „Fundusz Współpracy"...
- Program Grundtvig
- "Młodzież w działaniu"...
- LEONARDO DA VINCI
- Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji...
- Polska Fundacja imienia Roberta Schumana...
- Fundacja Orlen
- POKL Łódź
- Fundacja PZU
- Polska Fundacja Dzieci i Młodzieży...
- Pomoc dla dzieci i młodzieży z małych miejscowości...
- Fundacja Edukacja dla Demokracji ...
- Fundacja Komunikacji Społecznej ...
- Bezpłatna pomoc prawna dla organizacji pozarządowych...
- Polecamy (18)
- Regionalny Program Operacyjny Województwa Łódzkiego na lata 2007-2013...
- Program Rozwoju Obszarów Wiejskich Województwa Łódzkiego...
- Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi...
- Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa...
- Ministerstwo Rozwoju Regionalnego...
- Fundusze unijne
- Oficjalny portal Unii Europejskiej...
- O inicjatywie LEADER
- Sektorowy Program Operacyjny Rozwój Zasobów Ludzkich...
- Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego S. A....
- Wojewódzki Urząd Pracy w Łodzi Punkt Informacyjny EFS...
- Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich...
- Poakcesyjny Program Wsparcia Obszarów Wiejskich...
- Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego...
- Polskie Radio Jedynka – Rozmaitości rolnicze...
- Centrum Obsługi Przedsiębiorcy...
- System doradztwa i szkoleń dla przedsiębiorców...
- Regionalne Centrum Informacji Europejskiej w Łodzi...



